5sola.pl

Soli Deo Gloria

piątek, 19 sierpnia 2016

Kompromis ze światem?

piątek, sierpnia 19, 2016 0 Comments
Wielu starszych ewangelikalnych chrześcijan postrzega Stany Zjednoczone w sposób, który symbolizuje starotestamentowy Izrael: Bóg zadecydował, że obdarzy swoim błogosławieństwem ten naród i deleguje go dla jego celu, którym jest szerzenie wolności na świecie.
Wielu młodszych ewangelikalnych chrześcijan postrzega Stany Zjednoczone w sposób, który symbolizuje starożytny Babilon: żyjemy w społeczeństwie, którego wrogość w stosunku do Boga i Bożych ludzi jest coraz większa.

W żadną z powyższych symbolicznych ram nie da się zamknąć obecnej sytuacji. Stany Zjednoczone nie są ani Izraelem ani Babilonem. Każda z tych ram napotyka na problemy, gdy chcemy ją przyłożyć do świata w jego dzisiejszym kształcie. Mimo to, metafora “wygnania” pozostaje trafnym opisem chrześcijan, którzy na tym świecie są jak uchodźcy (1 List Piotra 2:11). 

Uchodźcy pod presją

Jesteśmy uchodźcami – bez względu na to w jakim czasie przyszło nam żyć, bez względu na  to w jakim państwie. Ale prawdą jest też to, że realność tego stwierdzenia jest o wiele mocniej odczuwana w miejscach, gdzie chrześcijanie są wystawiani na margines, gdzie przywileje nie są dla nich dostępne, gdzie na chrześcijan nakładane są różnego rodzaju kary – a wszystko to jako sposób na przymuszenie nas do kulturowego kompromisu.

Zajmowałem się ostatnio kilkoma wykładami w ramach „Gospel Project” wygłoszonymi przez Dr. Daniela Akina, przewodniczącego Południowowschodniego Baptystycznego Seminarium Teologicznego. Poruszają one zagadnienia zawarte w księdze Daniela, która opisuje czas, w którym Żydzi jako wygnańcy znaleźli się na terytorium babilońskim i wykazali się niespotykaną odwagą i wiernością.

Dr. Daniel Akin przedstawia cztery drogi – cztery sposoby – za pomocą których Babilończycy starali się doprowadzić żydowskich uchodźców do życia w zgodzie z ich pogańskimi zwyczajami. Te strategie, którymi próbowali posłużyć się Babilończycy, pokazują nam jak świat, w każdej epoce stawia chrześcijan pod przymusem podporządkowania się. 

#1. Izolacja

Akin pisze: „Pierwszym krokiem mającym na celu uczynienie Babilończyków z czwórki żydowskich młodzieńców było odizolowanie od ich ojczyzny, rodziny i przyjaciół. Strategia Babilończyków była oparta na próbie wykorzystania słabości tych młodzieńców wywołanej oddzieleniem od wszystkiego, co dotąd było im znane. Liczyli bowiem, że po pewnym czasie będą o wiele bardziej podatni na porzucenie swojej wiary i staną się tacy jak oni – jak Babilończycy”.
Bycie na wygnaniu nie jest w stanie skrzywdzić chrześcijan. Nie przebywanie z Bożymi ludźmi – tak.

Często  upatrujemy przyczyny odejścia na pewien czas od wiary młodych ewangelików w argumentach natury intelektualnej, które „rozmontowują” płytki system ich wiary. Rzecz jasna, owe argumenty mogą być przyczyną, jednakże najistotniejszym czynnikiem, który zazwyczaj ma miejsce, jest odejście młodych ludzi od wspólnoty Kościoła – miejsca, gdzie Duch Boży działa pośród Bożych ludzi.

Izolacja od innych wierzących oraz wsiąknięcie w świat pełen fałszywych założeń sprawia, że trzymanie się chrześcijańskich przekonań staje się rzeczą trudną.

#2. Indoktrynacja

Akin pisze: “Kolejnym krokiem Babilończyków było podjęcie edukacyjnych starań i kształcenie tych bystrych i mądrych młodzieńców (wersy 4-5). Potrzebna była ich indoktrynacja i ukształtowanie na sposób Babilończyków – potrzebne było, żeby ci mężczyźni zostali uczeni w babilońskim języku, filozofii, literaturze, nauce, historii i astrologii. Religia także mogła być elementem programu nauczania”.

Indoktrynacja ze strony świata odbywa się cały czas – przez edukację, rozrywkę, oczekiwania społeczne, itp. 
Wielu chrześcijan nie jest przygotowanych na spotkanie z nauką serwowaną przez społeczeństwo, które wierzy, że:
1.     wiara w Boga jest osobistą i prywatną rzeczą, nie mającą zbytniego przełożenia na życie publiczne
2.     wszystkie religie świata są właściwymi drogami, żeby człowiek mógł odkryć i dostąpić spełnienia
3.     celem, dla którego tu jesteśmy jest cieszyć się życiem, odkrywając to, co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi, niż raczej słuchać tego, co rodzina, kościół czy społeczeństwo ma nam do powiedzenia
4.     człowiek może zmienić całkowicie swoją tożsamość i to, kim jest – i jest to jego własna decyzja

Jeśli chcemy prawdziwie zobaczyć jaką indoktrynacja odgrywa rolę w kształtowaniu nas podobnymi do świata, to musimy wpierw zauważyć powyższe schematy i nauki naszego społeczeństwa w jasnym świetle.

#3. Asymilacja

“Trzecim, kolejnym krokiem było całkowite zagłębienie tych Bożych wyznawców w świat Babilonu (wers 5). W tym celu konieczne było zmienić ich sposób myślenia, zmienić ich plan dnia, sprawić, żeby jedli i pili to, co Babilończycy. Strategia Babilończyków polegała na tym, żeby ich nowe życie, a wraz z nim przywileje i przyjemności, całkowicie ich pochłonęło”.

Świat będzie cieszył się z tych, którzy porzucają swoje religijne dziedzictwo oraz ich początkowe wierzenia.

Wystarczy spojrzeć na prasowe tytuły o gwiazdach czy muzykach, którzy porzucają to, co kościoły, do których kiedyś uczęszczali, nauczają o Bogu. Albo chrześcijańscy liderzy, którzy zrywają jakiekolwiek więzi z tym, co stanowiło historycznie konsekwentne nauczanie kościoła na tematy seksualności czy małżeństwa. To, nad czym Kościół ubolewa dla świata jest źródłem radości i świętowania. To, co świętuje świat – to powinno być dla Kościoła powodem do płaczu.

Jedynym sposobem, żeby uniknąć przyciągania i asymilacji ze światem jest oparcie na Bożej miłości i akceptacji. W zależności od tego, którego głosu słuchamy – Boga, który cieszy się naszą wiernością Jemu, czy świata, który cieszy się naszym pójściem na kompromis z nim – taka będzie droga, którą obierzemy. 

#4. Zamieszanie

„W starożytnym świecie zmiana czyjegoś imienia była wyjątkowym wydarzeniem. Wtedy czyjeś imię sięgało do samego wnętrza czyjejś tożsamości. Zmienienie Hebrajczykom ich imion w Babilonie miało na celu wprowadzenie wśród nich zamieszania, skierowania ich życia z dawnych torów na nowe tory, które należały do pogańskich bogów przynależnych do babilońskiej kultury… Daniela i trójkę jego przyjaciół czekała nie lada walka, żeby pamiętać ich prawdziwą tożsamość i pozostać jej wiernym”.

Podczas Drugiej Wojny Światowej ludność żydowska była nie raz przemieszczana i umieszczana w gettach, a następnie – w obozach koncentracyjnych – w których zamiast imion każdy dostał swój numer. Żydowscy młodzieńcy w czasach Daniela także otrzymali nowe imiona – w celu wprowadzenia wśród nich dezorientacji, a tym samym doprowadzenia ich do zmiany w odczuwaniu samych siebie i swojej tożsamości.

Niesamowite, ale Daniel i jego przyjaciele odkryli, że pozostając wiernymi swojej Bożej tożsamości byli w stanie być błogosławieństwem dla Babilończyków. Daniel wspiął się po drabinie królewskiej administracji. Odwaga jego przyjaciół zaskoczyła króla Babilończyków.

Gdyby ci Boży ludzie porzucili swoją tożsamość, nie byliby w stanie błogosławić tym, którzy przejęli nad nimi panowanie. Utrzymując w sobie to, co ich różniło, bez względu na presję ze strony otoczenia, przynieśli światu błogosławieństwo.  

Słowem podsumowania

Wszyscy chrześcijanie powinni żyć jako ci, którzy są tu na ziemi, tylko przez chwilę, niczym uchodźcy w obcej krainie, błogosławiąc świat dookoła nas poprzez nie poddanie się wzorcom jego myślenia i postępowania. Jak powiedział Augustyn, czasem musimy stanąć przeciwko światu dla dobra świata.

W każdej epoce świat wprowadza swoją strategię izolacji, indoktrynacji, asymilacji i zamieszania i w każdej epoce Kościół musi się temu opierać, z przekonaniem i odwagą, ufając, że jego wierność okaże się darem dla wielu narodów – które, jak wiemy, któregoś dnia oddadzą pokłon jedynemu prawdziwemu Królowi tego świata. 



Trevin Wax  

Tłumaczył: Miszael

Źródło: https://blogs.thegospelcoalition.org/trevinwax/2016/08/04/4-ways-the-world-will-pressure-you-to-conform/


wtorek, 16 sierpnia 2016

Komar i wielbłąd

wtorek, sierpnia 16, 2016 0 Comments

„Ślepi przewodnicy! Przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda” (Mt 23:24 UBG).
Trudno chyba znaleźć człowieka, który w swoim życiu nie połknął komara, muchy czy też innego niewielkiego owada. Jednak nikt nie znajdzie człowieka, który przypadkowo czy też celowo połknąłby wielbłąda, krowę albo konia. 

Samo zestawienie komara i wielbłąda wydaje się być nie na miejscu. W końcu, co ma wspólnego istota która waży 2,5 miligrama, z dwumetrowym zwierzęciem, którego waga może wynosi nawet 1.000 kg? Otóż jest coś, co łączy komara i wielbłąda. Tym czymś jest Prawo Mojżeszowe, a ściślej wykaz zwierząt czystych i nieczystych (Kpł 11). Zgodnie bowiem z tym Prawem zarówno komar (Kpł 11:21-24) jak i wielbłąd (Kpł 11:4) są nieczyste a każdy bogobojny Żyd doskonale wiedział, że: „Mięsa ich jeść nie będziecie ani nie będziecie się dotykać ich padliny, są one dla was nieczyste. Przez te zaś zwierzęta staniecie się nieczyści i każdy, kto się dotknie ich padliny, będzie nieczystym do wieczora, a każdy, kto nosi ich padlinę, wypierze swoje szaty i będzie nieczysty do wieczora” (Kpł 11:8.24-25 BW).

„Ślepymi przewodnikami” PAN Jezus Chrystus nazwał ludzi, którzy chcąc zachować wierność Prawu i Bożym przykazaniom przecedzali napoje, aby nawet przypadkiem, nie połknąć malutkiego owada. I to właśnie - im uczonym w Piśmie - Jezus zarzuca, że połykają wielbłąda.

Warto przyjrzeć się, kim byli faryzeusze. Używając terminologii chrześcijańskiej, można nazwać ich ruchem uświęceniowym, który rozwijał się od III w. p.n.e. i którego celem było zwalczanie pogańskich wpływów, oraz utrzymanie Żydów w gorliwości i wierności względem Prawa i Boga. Sama nazwa „faryzeusze” pochodzi od hebrajskiego słowa peruszim– „oddzieleni”, „odłączeni”. Sami zaś faryzusze nazywali siebie chawerimtzn. „równi sobie”, „współtowarzysze” i działali jak wspierające siebie bractwo. PAN Jezus Chrystus dostrzegał w nich wiele pozytywnych cech, takich jak gorliwość i szczere zatroskanie o doskonałość i czystość, a także pochwalił ich naukę, gdy powiedział: „Czyńcie więc i przestrzegajcie wszystkiego, co nakazują wam przestrzegać”. Ganił jednak praktykę ich życia dodając: „ale według ich uczynków nie postępujcie. Mówią bowiem, ale nie czynią” (Mt 23:3 UBG).

Ludzie wierzący w PANA Jezusa Chrystusa często werbalnie odcinają się od opisanych w Nowym Testamencie faryzeuszy. Jednak warto przyjrzeć się, czy nie jesteśmy dzisiaj ich duchowymi spadkobiercami, którzy przecedzają komara, a połykają wielbłąda.

Podobnie jak faryzeusze podkreślamy, że jesteśmy oddzieleni i odłączeni. I jest to prawda. Jesteśmy oddzieleni od świata i grzechu. Jednak to oddzielenie nie jest oddzieleniem wyłącznie w sensie negatywnym; jesteśmy również oddzieleni do świętego i pobożnego życia; jesteśmy odłączeni do tego, by być „rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do swej cudownej światłości” (1P 2:9 UBG). Celem oddzielenia nie jest wywyższanie się nad grzesznikami, lecz rozgłaszanie Bożych cnót; czyli opowiadanie Ewangelii Łaski i wzywanie do upamiętania i ukorzenia się pod mocarną ręką Boga.

U faryzeuszy świadomość „oddzielenia” ich od reszty Izraela, połączona z przekonaniem o własnej wyższości moralno-religijnej, doprowadziła do wielkiej pychy, której wyrazem jest modlitwa: „Dziękuję ci, Boże, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy albo jak i ten celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co mam” (Łk 18:11 UBG). Do nich PAN kieruje słowa: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo dajecie dziesięcinę z mięty, anyżu i kminku, a opuszczacie to, co ważniejsze w prawie: sąd, miłosierdzie i wiarę. To należało czynić i tamtego nie zaniedbywać” (Mt 23:23 UBG).

Jeśli świadomość Bożego wybrania i powołania nie wywołuje w nas prawdziwej skruchy przed Bogiem, wynikającej ze świadomości, że „Niegdyś bowiem i my byliśmy głupi, oporni, błądzący, służący rozmaitym pożądliwościom i rozkoszom, żyjący w złośliwości i zazdrości, znienawidzeni i nienawidzący jedni drugich. Lecz gdy się objawiła dobroć i miłość Boga, naszego Zbawiciela, względem ludzi; Nie z uczynków sprawiedliwości, które my spełniliśmy, ale według swego miłosierdzia zbawił nas przez obmycie odrodzenia i odnowienie Ducha Świętego; Którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela; Abyśmy, usprawiedliwieni jego łaską, stali się dziedzicami zgodnie z nadzieją życia wiecznego” (Tt 3:3-7 UBG) lecz pychę i wyniosłość naszego ducha, świadczy to o tym, że już połknęliśmy naszego wielbłąda. Zapamiętajmy dobrze naukę Salomona: „Pycha poprzedza zgubę, a wyniosłość ducha - upadek. Lepiej być uniżonego ducha z pokornymi niż dzielić łup z pysznymi” (Prz 16:18-19 UBG).

Niestety, od wieków chrześcijanie wpadają w tę samą pułapkę, co faryzeusze. Pułapką tą jest jednostronne widzenie Boga. Faryzeusze, na postępującą hellenizację Żydów odpowiedzieli gorliwym, a wręcz fanatycznym zwróceniem się ku Torze (Pięcioksiąg Mojżeszowy) i zawartemu w niej Prawu, podkreślając świętość, prawość i surowość Boga. Zapomnieli jednak o tym, że Mojżesz oddał Bogu cześć wołając: „Panie, Panie, Boże miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący łaskę dla tysięcy, odpuszczający winę, występek i grzech, niepozostawiający w żadnym razie bez kary, lecz nawiedzający winę ojców na synach i na wnukach do trzeciego i czwartego pokolenia!” (Wj 34:6-7 BW). 

Podobnie dzieje się i dzisiaj w Kościele. Spotykając się ustawicznie z przedstawieniem Boga jedynie jako miłującego i miłosiernego, zaczynamy nauczać tylko o tym, że jest On surowym, sprawiedliwym i strasznym Sędzią. W ten sposób wchodzimy na drogę, którą poszli faryzeusze. Zwalczamy połowiczną prawdę, prawdą połowiczną. Jeśli bowiem zapomnimy, że Bóg jest również kochającym Ojcem, który tak bardzo nas ukochał, że w swoim zbawczym planie zdecydował, że Chrystus umrze za nas na drzewie krzyża, to będzie to znaczyło, że już połknęliśmy naszego wielbłąda.

Problemem faryzeuszy było również to, że nie znali i nie stosowali zasady Sola Scriptura (Tylko Pismo). Twierdzili oni bowiem, że przepisy religijne opierają się nie tylko na Prawie Mojżeszowym, ale także na drobiazgowych rozstrzygnięciach uczonych żydowskich. Tak więc, prócz spisanego Prawa Bożego, kultywowali ustną tradycję przodków. Można zatem powiedzieć, że bliższa im była zasada Prima Scriptura. Dlatego też Chrystus napomniał ich: „Czemu i wy postępujecie wbrew przykazaniu Bożemu dla waszej tradycji?” (Mt 15:3 UBG). Protestanci również często mówią: „ależ my nie mamy żadnych ludzkich tradycji!”, jednak w tak wielu miejscach łamie się przykazania Boże. Wystarczy, że zwierzchnik jakiegoś instytucjonalnego kościoła lub synod, stwierdzi np. że kobiety mogą być kaznodziejami i pastorami (starszymi zboru), by złamać przykazanie Boże. Wystarczy, że przyjdzie człowiek uznany przez innych za „proroka” lub „apostoła”, aby jego zdanie stało się ważniejsze od zapisanego Słowa Bożego. Jeśli tak jest, znaczy to, że już połknęliśmy naszego wielbłąda.

W życiu i praktyce duchowej niewiele się zmieniło od czasu faryzeuszy: nadal łatwiej uchronić się przed komarami, niż wielbłądami. Dlaczego tak jest? Dlatego, że nam ludziom łatwiej skoncentrować się na jednym - zazwyczaj zewnętrznym - aspekcie pobożności. Łatwiej dopilnować ubioru niż serca. Łatwiej usunąć bałwochwalcze obrazy i figury z naszych domów, niż usunąć stworzony przez nasz umysł (a więc bałwochwalczy) obraz Boga. Oczywiście, zewnętrzne przejawy pobożności są potrzebne i trzeba im się podporządkowywać. Przecież, jak już mówiliśmy, PAN Jezus wzywał aby wypełniać wszystko co mówią faryzeusze. Jednak nasze podporządkowania się Bożym przykazaniom tylko wtedy ma sens, gdy robimy to ze względu na Boga i Jego Słowo! Gdy towarzyszą nam motywacje, podobne do tych, o których mówi Jezus: „A wszystkie swoje uczynki spełniają, aby ludzie ich widzieli. Poszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle swoich płaszczy. Kochają też pierwsze miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach” (Mt 23:5-6 UBG), oznacza to, że już połknęliśmy naszego wielbłąda.

Pamiętajmy o tym, o czym zapomnieli faryzeusze. Nikt może zostać uznany za dziecko Boże jedynie przez zewnętrzne podporządkowanie się nakazom Słowa Bożego (np. przyzwoity strój, nakrywanie przez kobiety, i nie nakrywanie przez mężczyzn, głowy do modlitwy itp.). Dzieckiem Bożym staje się w wyniku suwerennego Bożego wyboru i skutecznego działania Bożej łaski! Tak było w przypadku Abrahama, Izzaka, Jakuba, Józefa, Dawida, Apostoła Pawła i wszystkich innych świętych. Jeśli myślimy, że sami przez swoją dobroć i sprawiedliwość doprowadziliśmy do swojego zbawienia, to znaczy to, że już połknęliśmy naszego wielbłąda.

Zbyt często skupiamy się na zewnętrznych przejawach pobożności. Zauważyłem to zarówno w swoim własnym życiu, jak i w życiu innych. O wiele łatwiej bowiem jest przekonać drugiego człowieka do przyjęcia pewnego stylu życia i niektórych przejawów religijności, niż zachęcić go, by w pokorze wziął swój krzyż i chodził z Bogiem. Prawdziwe oczyszczenie człowieka z grzechów rozpoczyna się od wnętrza człowieka i jest pracą Ducha Świętego, który przekonuje o grzechu, sprawiedliwości i sądzie (J 16:8). To za sprawą Bożej ingerencji człowiek, który był duchowo martwy, ożywa. To za sprawą Bożej łaski dokonuje się przemiana ludzkiego umysłu. To za sprawą świętej Ofiary PANA Jezusa Chrystusa, z przeciwnika Boga, człowiek zostaje przemieniony w Jego dziecko! A wtedy i to co zewnętrzne, odmienia się.

Jeśli zapominamy, że prawdziwa przemiana człowieka zaczyna się w sercu i umyśle, i jest „obrzezaniem nie ręką uczynionym, lecz obrzezaniem Chrystusa, przez zrzucenie grzesznego ciała doczesnego” (Kol 2:11), to już jesteśmy bardzo blisko wkroczenia na drogę faryzeuszy. Jeśli zaś postrzegamy (i oceniamy) innych wierzących jedynie na podstawie tego, co zewnętrzne, to znaczy, że jesteśmy ich spadkobiercami. Uważajmy, abyśmy nie usłyszeli słów, skierowanych do nas samych: „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo oczyszczacie kubek i misę z zewnątrz, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Ślepy faryzeuszu, oczyść najpierw wnętrze kubka i misy, aby i to, co jest na zewnątrz, było czyste” (Mt 23:25-26). 

Biada nam, gdy uznamy, że wypełnianie przykazań - bez nowonarodzenia - prowadzi do zbawienia! Biada nam, jeśli uznamy, że kobieta się nawróciła, gdyż jedynie przestała nakładać make up, ubiera długie spódnice i chodzi w chustce na głowie. Biada nam, jeśli jedyną podstawą do uznania kogoś za brata jest fakt, iż nie pije alkoholu i nie pali papierosów! Biada, gdy zabiegając o te rzeczy, zaniedbamy owoc Ducha Świętego, w skład którego wchodzą: miłość radość, pokój, cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara, łagodność i powściągliwość (Ga 5:22). Biada nam, jeśli te kilka zewnętrznych spraw będzie usprawiedliwiało uczynki ciała (Ga 5:19-21).

Zapewne zastanawiasz się, Drogi Czytelniku, czy chcę przez to powiedzieć, że zewnętrzne przejawy religijności nie mają znaczenia. Niech Bóg broni! Jestem daleki od takiego myślenia. Jeśli bowiem Duch Święty nas prowadzi to zarówno nasze uczynki, modlitwy, zgromadzenia, wygląd zewnętrzny będą w zgodzie z nakazami Słowa Bożego. Nie będziemy również mieli problemów z przykazaniami, gdyż każdy kto kocha Chrystusa zachowuje przykazania i Słowo (J 14:15.21.23-24). Jednak jest to jedynie możliwe wtedy, kiedy człowiek zostaje przyobleczony w Chrystusa i nigdy nie dzieje się z samoistnej woli i pracy człowieka. Istnieje jednak ryzyko, że w dzisiejszym Kościele - gdzie porzucono prawdziwą pobożność na rzecz pseudoduchowego przyzwolenia na wszystko - zaczniemy zbyt wielką wagę przykładać do rzeczy zewnętrznych niż wewnętrznych. A wtedy, choć zaczniemy w Duchu to skończymy w ciele.
Jeśli jednak będziemy żyli naprawdę w Chrystusie, jeśli będziemy posłuszni Słowu Bożemu i Duch Święty będzie w nas, to nie wpadniemy ani w błąd chrześcijaństwa bazującego na uczynkach, ani chrześcijaństwa odrzucającego Prawo Boże i święte uczynki (hiper-łaska). Będziemy zaś naśladowcami naszego PANA.

Zarówno komar jak i wielbłąd, są zwierzętami nieczystymi według Prawa Mojżeszowego. Nasz PAN doskonale o tym wiedział, kierując słowa napomnienia do przywódców religijnych, którzy przecedzali napoje, by tylko nie połknąć komara. A jednak połknęli wielbłąda… Jeśli i my skupimy tylko na tym co zewnętrzne (np. na określaniu dozwolonej długości włosów u mężczyzn i kobiet), to rzeczywiście uchronimy się przed nieczystym komarem, ale możemy połknąć zwierzę o wiele większe: poleganie na własnych uczynkach i własnej sprawiedliwości. Połknięcie komara jest niekomfortowym doświadczeniem, jednak nie skończy się śmiercią. Połknięcie wielbłąda (ok. 400 kg mięsa) dla każdego człowieka musiałoby zaś zakończyć się śmiercią. Unikajmy jednego i drugiego! 

Pamiętaj Drogi Czytelniku, że podstawową zbawienia nie jest Twój uczynek lub Twoja wola, lecz fakt, że Bóg w Swojej Łasce postanowił przyjąć ciebie do swojej rodziny i uznać za Swoje dziecko oraz, że to Bóg i Jego Świętość jest gwarantem zbawienia: „Jeśli bowiem żyjecie według ciała, umrzecie, ale jeśli Duchem uśmiercacie uczynki ciała, będziecie żyć. Wszyscy bowiem ci, którzy są prowadzeni przez Ducha Bożego, są synami Bożymi. Gdyż nie otrzymaliście ducha niewoli, aby znowu się bać, ale otrzymaliście Ducha usynowienia, przez którego wołamy: Abba, Ojcze! Ten to Duch poświadcza naszemu duchowi, że jesteśmy dziećmi Bożymi. A jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko z nim cierpimy, abyśmy też z nim byli uwielbieni” (Rz 8:13-17 UBG).

Maciej Maliszak

czwartek, 11 sierpnia 2016

Na początku lipca 2016 roku, prezydent Rosji podpisał ustawę antyterrorystyczną, która przez wielu obserwatorów została uznana za jedną z najbardziej restrykcyjnych ustaw w postsowieckiej historii Rosji. W obliczu islamistycznych ataków oraz powszechnie panującego klimatu przerażenia, wiele państw wprowadza normy prawne, których celem jest ochrona obywateli przed zagrożeniem terrorystycznym. Jednakże nowa ustawa zatwierdzona przez parlament rosyjski, uderza bezpośrednio również we wspólnoty chrześcijańskie, co nie powinno być dla nas żadnym zaskoczeniem.

Zapoznając się z tą informacją kilka tygodni temu, nie widzieliśmy potrzeby aby przypominać o niej na łamach naszej strony. Jednak rozmawiając z wieloma braćmi i siostrami, doszliśmy do przekonania, że poziom świadomości kościoła w Polsce jest bardzo niewielki.

Pogrążeni sprawami dnia codziennego lub też w niedojrzałych i pełnych pychy teologicznych dyskusjach, nie zwróciliśmy wystarczającej uwagi na zjawisko, będące częścią wypełniania biblijnych proroctw, które już niedługo może stać się i częścią naszej rzeczywistości.

Przypomnijmy, że nowa ustawa w Rosji zakazuje m.in. prowadzenia działalności ewangelizacyjnej poza budynkami kościelnymi. A więc w praktyce zakazuje ewangelizacji. Bez pozwolenia władz państwowych nie można również organizować jakichkolwiek spotkań religijnych w domach prywatnych. Osoby, które będą w posiadaniu wiedzy o takowych spotkaniach, zobowiązane są do zgłoszenia tego faktu odpowiednim władzom. W przeciwnym razie, taka „nieobywatelska” postawa, będzie sankcjonowana odpowiednią karą.

Zgodnie z nowym prawem, zagraniczni misjonarze będą musieli posiadać odpowiednie pozwolenia ze strony władz rosyjskich. Rozmowy na temat Boga z niewierzącymi będę traktowane jako działalność misyjna i jako takie podlegać karze. Dzielenie się swoją wiarą, a nawet niewielka wzmianka o niej podczas rozmowy z osobą niewierzącą w miejscu pracy, może zostać ukarana grzywną pieniężną. Obostrzenia będą dotyczyć również takich zachowań jak wysłanie komuś maila z zaproszeniem do kościoła.

Sytuacja w Rosji ukazuje nam dylematy, przed którymi stoi świat. Pokazuje problemy, których nie da się rozwiązać poprzez zmiany legislacyjne czy też politykę społeczną. Radykalizacja prawa, a także zmniejszanie wolności obywateli tylko pozornie może zapewnić bezpieczeństwo ludzi. System strachu w którym będziemy pogrążać się coraz bardziej jest nieustanną konsekwencją nastania czasów końca.

Maranatha!


czwartek, 4 sierpnia 2016

Reformacja jest słusznie uważana za największe przebudzenie w ostatniej tysiącletniej historii kościoła – ruch tak ogromny, że radykalnie zmienił kurs zachodniej cywilizacji. Nazwiska takie jak Marcin Luter, Jan Kalwin, John Knox są nadal dobrze znane pomimo upływu pięciuset lat. Poprzez ich pisma oraz kazania, ci odważni reformatorzy – i inni im podobni ludzie – pozostawili trwałe dziedzictwo dla kolejnych pokoleń wierzących podążających za nimi.

Ale prawdziwa moc stojąca za Reformacją nie wypływała z pojedynczego człowieka czy też grupy ludzi. Dla pewności, reformatorzy odważnie stali i byli gotowi poświęcić samych siebie na ofiarę dla sprawy Ewangelii. Ogromny sukces XVI wiecznego przebudzenia nie może być przypisany ich niesamowitym aktom bohaterstwa lub też ich znakomitym dziełom naukowym. Nie, Reformacja może być wyjaśniona tylko przez coś mającego o wiele bardziej przemożny wpływ: siłę nieskończenie potężniejszą aniżeli cokolwiek, co może stworzyć zwykły śmiertelnik. 

Jak każde prawdziwe przebudzenie, Reformacja była nieuniknioną i wybuchową konsekwencją tego, że Słowo Boże, niczym ogromna fala, rozbiło wszelkie cienkie barykady ludzkiej tradycji i hipokryzji religijnej. Gdy zwykli ludzie w całej Europie uzyskali dostęp do Pisma w ich własnych językach, Duch Boży użył tej nieprzemijającej prawdy, aby przekonać ich serca i zmienić duszę. Rezultatem tego była całkowita transformacja, nie tylko w życiu indywidualnych grzeszników, ale dla całego kontynentu gdzie mieszkali.

Zasada Sola Scriptura (tylko Pismo) była dla Reformatorów drogą potwierdzającą, że ta niepowstrzymana moc stojąca za wybuchem postępujących reform religijnych była dziełem akredytowanego przez Ducha Słowa Bożego.

Dla Reformatorów zasada Sola Scriptura oznaczała to, że Biblia była jedynym objawionym przez Boga Słowem i dlatego stanowiła dla wierzących prawdziwy autorytet w kwestii zdrowej doktryny oraz sprawiedliwego życia. Reformatorzy zrozumieli, że Słowo Boże jest potężne, zmieniające życie i wystarczające do „ nauki, do strofowania, do poprawiania, do wychowywania w sprawiedliwości; by człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła w pełni przygotowany” (2 Tm 3:16-17). 

Podobnie jak ojcowie kościoła, którzy byli przed nimi, Reformatorzy posiadali prawidłowe spojrzenie na Boże Słowo jako autorytatywny fundament chrześcijańskiej wiary. Przyjęli bez zadawania pytań bezbłędność, nieomylność oraz historyczną dokładność Pisma, ochoczo poddając się jego boskiej prawdzie.

Chociaż byli oni częścią większego wstrząsu społecznego, Reformatorzy wiedzieli, że prawdziwa walka nie dotyczy polityki, pieniędzy czy ziemi. Była to walka o prawdę biblijną. A ponieważ światło Ewangelii jaśniało naprzód cały czas, wzmacniane przez Ducha Świętego, doprowadziło do wzniecenia płomienia przebudzenia.

Uhonorowanie Autora Słowa

Duch bezkompromisowego poświęcenia Bożemu Słowu jest najczęściej nieobecny w krajobrazie współczesnego ewangelikalizmu. Chociaż na ustach wielu wciąż pojawia się hasło prymatu Pisma Świętego to jednak istnieje tendencja do spychania na bok standardów Bożego Słowa, zmiękczania prawdy lub tłumienia jej całkowicie w celu przyciągnięcia świata.

Powiedzmy to jasno: każdy ruch, który nie czci Słowa Bożego nie może być uznany za ruch oddający chwałę Bogu. Jeżeli mamy czcić suwerennego Władcę wszechświata, musimy całkowicie podporządkować się temu co On powiedział (Hbr 1:1-2). Wszystko inne oznacza traktowanie Boga z pogardą i jest równoznaczne z buntem przeciwko Jego panowaniu. Nie ma nic bardziej obraźliwego dla Autora Pisma aniżeli lekceważenie, negowanie lub zniekształcanie prawdy, którą On objawił (Obj 22:18-19). Mieć niewłaściwe podejście do Bożego Słowa oznacza fałszywe przedstawienie Tego, który je napisał. Odrzucenie Słowa Bożego jest jednoznacznie z nazwaniem Boga kłamcą. Lekceważenie przekazu Pisma jest zniewagą dla Ducha Świętego, który jest odpowiedzialny za jego natchnienie.

Biblia, jako doskonałe Boże objawienie, odzwierciedla pełny chwały charakter swojego Autora. Dlatego, że On jest Bogiem prawdy, Jego Słowo jest nieomylne. Ponieważ On nie może kłamać, Jego Słowo jest bezbłędne. Ponieważ On jest Królem królów, Jego Słowo jest absolutne i najwyższe. Ci, którzy chcą Mu się podobać, muszą być posłuszni Jego Słowu. Z drugiej strony, ci którzy nie szanują Pisma nie przekładając go ponad wszelkie inne rzeczy wysuwające roszczenia do bycia prawdą, hańbią samego Boga.

Ponieważ Reformatorzy uznali, że tylko Jezus Chrystus jest Głową kościoła, z ochotą poddali się Jego Słowu jako jedynemu autorytetowi w kościele. Tym samym potwierdzili to, w co wierzyli wszyscy prawdziwie wierzący na przestrzeni dziejów, a mianowicie prawdę, że wyłącznie Słowo Boże jest naszą najwyższą normą dla życia i doktryny. W konsekwencji tego, Reformatorzy skonfrontowali każdy inny fałszywy autorytet uzurpujący sobie miejsce należne Pismu; w ten sposób obnażyli całą korupcję systemu Rzymskokatolickiego

Obrona wiary

Dzisiejsi wierzący w ten sam sposób są wezwani do obrony wiary przeciwko wszystkim, którzy próbują podważać autorytet Pisma. Apostoł Paweł pisał: „Obalamy rozumowania i wszelką wyniosłość, która powstaje przeciwko poznaniu Boga, i zniewalamy wszelką myśl do posłuszeństwa Chrystusowi” (2 Kor 10:5). Podobnie Juda zalecał swoim czytelnikom aby „zachęcić do walki o wiarę raz przekazaną świętym” (Jd 3). Odwołując się do „wiary”, Juda nie wskazywał na nieokreśloną doktrynę religijną; raczej mówił o obiektywnej prawdzie Pisma, która składa się na chrześcijańską wiarę (zob. Dz 2:42; 2 Tm 1:13-14).

Autorzy Nowego Testamentu nie odkryli prawd chrześcijańskiej wiary poprzez mistyczne przeżycia religijne. Raczej Bóg, czyniąc to nieodwołalnie i pewnie, przekazał swoje kompletne objawienie w Piśmie. Każdy system, który twierdzi, że posiada nowe objawienie lub nową doktrynę musi być zignorowany jako fałszywy (Obj 22:18-19). Boże Słowo jest zupełnie wystarczające; zawiera w sobie wszystko czego potrzebują wierzący w walce o wiarę i przeciwstawieniu się apostazji w kościele.

Od samego początku walka pomiędzy dobrem a złem toczyła się o prawdę. Wąż w Ogrodzie Eden, rozpoczął swoje kuszenie poprzez zakwestionowanie prawdomówności Boga. Wątpliwość co do jasności objawienia Bożego od zawsze stanowi część szatańskiej strategii (zob. J 8:44; 2 Kor 11:3-4).
Stawką jest wieczność, nic więc dziwnego, że Pismo rezerwuje ostre słowa potępienia dla tych, którzy chcą włożyć kłamstwa w Boże usta. Wąż został natychmiast przeklęty w Ogrodzie Eden (1 M 3:14), a szatan dowiedział się o swoim nieuniknionym upadku (w.15). 

W starotestamentowym Izraelu fałszywe proroctwo było przestępstwem karanym śmiercią (Pwt 13:5,10), co obrazowo jest przedstawione w rzezi dokonanej przez Eliasza na prorokach Baala po zajściu z góry Karmel (1 Krl 18:19, 40). Jednak Izraelici często zawodzili w usuwaniu fałszywych proroków; przyjmując ich błędy, stawali w obliczu Bożego sądu (Jr 5:29-31). Rozważmy stosunek Boga wobec tych, którzy chcieli zamienić prawdę Jego Słowa w fałsz:

„Tak mówi Wszechmocny Pan: Biada prorokom głupim, którzy postępują według własnego ducha, chociaż nic nie widzieli! (4) Twoi prorocy, Izraelu, są jak lisy w ruinach. (5) Nie weszli w wyłom i nie usypali kamiennego wału wokół domu izraelskiego, aby mógł się ostać w bitwie w dniu Pana. (6) Mieli fałszywe widzenia i prorokowali kłamliwie. Mówią: To jest słowo Pana, chociaż Pan ich nie posłał, a jednak oczekują, że spełni ich słowo. (7) Czy nie mieliście fałszywych widzeń i nie wypowiadaliście kłamliwych wyroczni, gdy mówiliście: To jest słowo Pana - chociaż Ja nie przemawiałem? (8) Dlatego tak mówi Wszechmocny Pan: Ponieważ mówiliście fałszywie i prorokowaliście kłamliwie, dlatego Ja jestem przeciwko wam - mówi Wszechmocny Pan. (9)Wyciągnę swoją rękę przeciwko prorokom, którzy mają fałszywe widzenia i prorokują kłamliwie; w zgromadzeniu mojego ludu nie będą. Wpisani nie będą w poczet domu izraelskiego i do ziemi izraelskiej nie wejdą - i poznacie, że Ja jestem Wszechmocny Pan”. (Ez 13:3-9 por. Iz 30:9-13; Jer 5:29-31)

Kluczowy punkt w tym fragmencie jest oczywisty: Bóg nienawidzi tych, którzy fałszywe przedstawiają Jego Słowo lub mówią kłamstwa w Jego imieniu. Nowy Testament odnosi się do fałszywych proroków z podobną surowością (zob. 1 Tm 6:3-5; 2 Tm 3:1-9; 1 J 4:1-3; 2 J 7-11). Bóg nie toleruje tych, którzy wypaczają lub podrabiają boskie objawienie. Jest to wykroczenie, które On traktuje bardzo osobiście, a Jego odpłata jest natychmiastowa i śmiertelna.

Sabotowanie biblijnej prawdy – niezależnie od tego czy coś do niej dodajemy, odejmujemy czy też mieszamy ją z błędem – jest powodem boskiego gniewu (Gal 1:9; 2 J 9-11). Każde zniekształcenie Słowa jest zniewagą przeciwko Trójcy, a zwłaszcza przeciwko Duchowi Bożemu, który w sposób bliski związany jest z Pismem.

Marcin Luter przedstawił to w następujący sposób: “Gdy usłyszysz kogoś kto chełpi się objawieniem czegoś przez Ducha Świętego, a co nie jest oparte na Bożym Słowie, niezależnie od tego co to będzie, powiedz mu że jest to dzieło diabła”. W innym miejscu pisze: „Cokolwiek co nie ma swojego źródła w Piśmie jest z pewnością diabelskiego autorstwa”.

Bojowy okrzyk Sola Scriptura przywodzi na myśl dawno minioną epokę - może wydawać się przez to przestarzały i nieistotny. Jednakże dzisiejszy kościół musi na nowo rozpalić w sobie pasję Reformatorów dla poświęcenia, czystości i autorytetu Bożego Słowa, a także mocno bronić go przed zepsuciem i kompromisem. Boża Prawda jest na celowniku świata zakochanego w swoim grzechu, a my musimy z większym zaangażowaniem stać na straży Pisma jako prawdziwej normy i ostatecznego autorytetu.

John MacArthur

źródło: http://www.gty.org/blog/B160722/why-does-sola-scriptura-still-matter


niedziela, 31 lipca 2016

Wiesz, że powinieneś się modlić. Wiesz, że Bóg zaprasza cię do modlitwy, wiesz, że jest to Jego przykazanie względem ciebie. Bóg uwielbia cię słyszeć, raduje się w możliwości poznania ciebie. A mimo to – są takie chwile, kiedy wydaje ci się, że twoja dusza wyschła kompletnie, kiedy otwarcie ust do modlitwy wydaje się wręcz rzeczą niemożliwą do wykonania. Co wtedy? 

Po prostu się módl

Prawdopodobnie zadanie sobie trudu modlitwy w tych chwilach jest najcięższą z możliwych do uczynienia rzeczy. A mimo to mówię ci – módl się. To jest zawsze najlepsze rozwiązanie. Módl się, choćby krótko. Powiedz Bogu, że nie radzisz sobie z modlitwą. Jakkolwiek – jednak módl się.

"W każdej modlitwie, gdy tylko zanosicie prośby, módlcie się w Duchu, bez względu na porę. W tym celu czuwajcie z całą wytrwałością i wstawiajcie się za wszystkimi świętymi. Wstawiajcie się przy tym za mną, aby – gdy otworzę usta – dane mi były odpowiednie słowa do odważnego głoszenia tajemnicy dobrej nowiny. Ze względu na nią działam jako poseł w kajdanach i chcę ją głosić śmiało – tak, jak powinienem". (List do Efezjan 6, 18-20)

Módl się słowami Bożego Słowa

Skorzystaj z poniższych fragmentów. Wszystkie one były przez Jerry’ego Bridges’a uważane za kluczowe w jego życiu modlitewnym. Gdy będziesz się nimi modlił, wyznaj Bogu kim jesteś i przypomnij sobie, czego Bóg dokonał w Chrystusie dla ciebie. Roznieć choćby maleńki płomyk w swojej duszy ciepłem Dobrej Nowiny. 

"Jak daleko wschód od zachodu, tak oddalił od nas nasze występki". (Psalm 103:12)
„Ja, Ja jestem tym, który zmazuje twe przestępstwa ze względu na siebie — a twoich grzechów nie wspomnę.” (Księga Izajasza 43:25)
Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, zboczyliśmy — każdy na własną drogę, a JHWH sprawił, że Jego spotkała [kara za] winę nas wszystkich. (Księga Izajasza 53:6)
"Szczęśliwi ci, którym przebaczono nieprawości i których grzechy zakryto; szczęśliwy człowiek, któremu Pan nie przypisze grzechu". (List do Rzymian 4:7-8)
"Teraz zatem nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie". (List do Rzymian 8:1)

Jest jeszcze wiele innych wspaniałych fragmentów do modlitwy, m.in. Psalm 130:3-4, Księga Izajasza 1:18, Księga Izajasza 38:17, Księga Micheasza 7:19, List do Efezjan 1:7, List do Kolosan 2:13-14, List do Hebrajczyków 8:12 oraz 10:17-18. 

Módl się Odważnie

Odwaga, śmiałość – w czasach duchowej szarzyzny czy duchowego kryzysu może się nam wydawać, że zdobyć się na te rzeczy jest niezwykle trudno. Wiedz jednak, że odwaga i śmiałość są twoim przyrodzonym uprawnieniem jako chrześcijanina. Módl się z odwagą pewny tego, że Chrystus otworzył drogę do Ojca i do wszelkich pochodzących od Niego błogosławieństw.

"Zbliżajmy się zatem odważnie i ufnie do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę zapewniającą pomoc w stosownej porze". (List do Hebrajczyków 4:16)

Módl się ufnie

Módl się odważnie, ale też ufnie, polegając nie na swoich słowach i ludzkiej mądrości, lecz na wstawiennictwie Ducha.

"Podobnie Duch wspiera nas w naszej słabości. Kiedy nie wiemy, o co się modlić, jak należy, sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach. Ten zaś, który bada serca, rozumie zamiary Ducha, gdyż wstawia się On za świętymi zgodnie z myślą Boga". (List do Rzymian 8:26-27)

Módl się o mądrość

Módl się, będąc świadomym nie tylko braku mądrości w zmierzeniu się z konkretną sytuacją, lecz nawet w tym, jak się o tą sytuację modlić. Módl się o mądrość, ponieważ Bóg mówi:

"Jeśli któremuś z was brak mądrości, niech prosi o nią Boga, którzy obdarza wszystkich szczodrze i bez wypominania – i mądrość będzie mu dana". (List Jakuba 1:5)

Módl się o to, byś mógł wierzyć i przyjmować Boże obietnice

Obietnice Boga okażą się być dobre, rozkoszne i pocieszające, o ile z wiarą je przyjmiesz. Módl się, żeby Bóg ci w tym pomógł! 

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy zapracowani i przeciążeni. Ja wam zapewnię wytchnienie. Weźcie na siebie moje jarzmo, uczcie się ode Mnie łagodności i pokory serca, a znajdziecie ukojenie dla swych dusz. Gdyż moje jarzmo jest wygodne, a moje brzemię – lekkie". (Ewangelia Mateusza 11:28-30)

Módl się o Pokój

Bóg jako jedyny może ci dać najprawdziwszy, najgłębszy pokój dla twojej duszy. Módl się, prosząc, żeby ci go dał. 

"Pokój zostawiam wam, mój pokój wam daję; daję wam go inaczej niż daje świat. Nie ulegajcie trwodze, nie bójcie się". (Ewangelia Jana 14:27)

Módl się o wiarę i pewność tego, że Bóg jest z tobą.

W końcu, módl się o wiarę w to, że Bóg nie porzuci tych, których wykupił krwią swojego Syna. On jest zawsze blisko, On zawsze jest z tobą.

"Choćbym nawet szedł doliną cienia śmierci, zła się nie przestraszę, bo Ty jesteś ze mną, Twoja laska i twój kij mnie pocieszają". (Psalm 23:4)




Tim Challies
Tłumaczył: Miszael 
Źródło: http://www.challies.com/articles/how-to-pray-when-your-soul-is-bone-dry?