5sola.pl

Soli Deo Gloria

czwartek, 6 kwietnia 2017

Post jest tematem, który wywołuje w nas wiele ciekawości, ale tylko trochę praktyki. W tematyce postu, Tim Challies proponuje doskonałą pomoc w formie niewielkiej książki autorstwa Daniela Hyde, która stanowi część serii „Praktykowanie biblijnej pobożności”.

Hyde daje nam sześć wskazówek związanych z praktyką postu.

Pościmy swobodnie. W ramach nowego przymierza jesteś wolny, aby pościć i aby tego nie czynić. Nie ma określonego czasu w którym powinieneś pościć. Nie ma również żadnej szczególnej metody wymaganej od ciebie. We wszystkich tych rzeczach jesteś wolny… Czymś bardzo ważnym jest położenie akcentu na tej kwestii, ponieważ jeśli będziemy kierować post poza Pismo, wtedy odwracamy się od tego co powinno być czynione w wolności, w kierunku przytłaczającego ciężaru.

Pościmy pokornie. Powinniśmy w czasie postu wyglądać oraz zachowywać się normalnie, jednakże wewnętrznie powinniśmy uniżyć się przed Bogiem i szukać Jego oblicza w modlitwie. Twoją nagrodą jest to, że Bóg widzi wszystko, co zakryte jest przed oczami twoich przyjaciół. Motywacja ma znaczenie w czasie postu. Właściwą motywacją stojącą za naszym postem jest posiadanie Boga jako naszej nagrody, a nie ludzkiej aprobaty.

Pościmy z powagą. Biblijny post nie jest medycznym postem lub formą diety. Jest to poważna sprawa z Bogiem. Powaga postu sugeruje pewne przygotowanie, zarówno ciała jak i ducha. Ponownie, jesteśmy wolni w sprawie postu, ale to wcale nie oznacza tego, że nie ma pewnych wskazówek za którymi możemy podążać. W aspekcie swojego ciała: w noc poprzedzającą czas postu przygotuj sobie wystarczającą ilość jedzenia i wody, zadbaj o odpowiedni odpoczynek, abyś miał dość sił trwać w poście. W kontekście duchowym, przygotuj swój umysł na cel postu: szukanie pomocy Pana w sprawach będących powodem twojego postu.

Pościmy ewangelicznie. Czymś bardzo ważnym jest wskazanie na ten punkt zaraz po rozważeniach kwestii powagi postu. Nasz post jest sprawą poważną, ale to nie oznacza że pościmy zgodnie ze wszystkimi zewnętrznymi, starotestamentowymi zwyczajami … Ponadto, oznacza to, że nie pościmy w duchu legalizmu tak jakoby nasz post miał wysłużyć nam Bożą przychylność…Ponieważ jesteśmy w nowym przymierzu opierającym się na dziele Jezusa Chrystusa dla nas, pościmy w sposób skoncentrowany na Ewangelii. To oznacza, że post wierzącego jest aktem wdzięczności i odpowiedzią na łaskę Chrystusa okazaną Jego kościołowi.

Pościmy gorliwie. W kontekście rozważań dotyczących postu skupionego na Ewangelii, możemy być kuszeni aby traktować nowe przymierze jako bardziej „rozluźnione”. W kontraście do tego jednak, to właśnie z powodu dzieła Chrystusa dokonanego dla nas, nasz post powinna cechować ogromna gorliwość. W rzeczywistości, powinniśmy pościć z większym zapałem i żarliwością niż ci którzy pościli w czasie gdy obietnice były okryte cieniem a nie w czasie wypełniania istoty ich znaczenia.

Pościmy z modlitwą. Post musi być połączony z modlitwą. Post posiada zarówno aspekt zewnętrzny jak i wewnętrzny. To dlatego nasi praojcowie podkreślali fakt, że to nie sam post przynosi nas przed oblicze Boga, ale modlitwa która wynika z niego. Post jest wsparciem i pomocą w modlitwie. Post sam w sobie nie jest dobrą rzeczą; jest sprawą obojętną. Post tylko wtedy jest dobrą pracą kiedy jest połączony z celem modlitwy. To oznacza, że niezależnie od tego czy pościmy czy też nie, wciąż możemy się modlić. Ale jeśli się nie modlimy, post jest daremny.

oprac. na podstawie tekstu Tima Challies’a

niedziela, 2 kwietnia 2017

30 grudnia 2016 roku Justin Peters otrzymał wiadomość na swojej poczcie głosowej od człowieka, który chciał mu podziękować za jego służbę, ukazującą niebiblijny charakter ruchu Słowo Wiary. Wyraził on swoją ogromną wdzięczność za pracę Petersa, dzięki której mógł nie tylko wiele się nauczyć ale także otrzymać zachętę.

Człowiekiem, który nagrał tę wiadomość był Costi Hinn. Tak, ten Hinn!  Costi jest bratankiem Bennego Hinna.

Costi pracował razem ze swoim wujkiem, latając po całym świecie jego ekskluzywnym, prywatnym odrzutowcem. Uczestniczył w setkach krucjat „uzdrowieńczych” prowadzonych przez Bennego Hinna. Benny sowicie wynagradzał swojego bratanka, a ten już w koledżu mógł pozwolić sobie na posiadanie własnego Hummera. Jednak przez cały ten czas Costiego dręczyły pewne pytania. Czytał Biblię i widział ogromne rozbieżności pomiędzy tym czego naucza Słowo Boże a teologią i stylem życia własnej rodziny. Co jakiś czas wyrażał swoje wątpliwości, ale zarówno ojciec jak i wuj, nie byli w stanie na nie odpowiedzieć.

Jakieś 4 lata temu, Bóg przyprowadził Costiego do miejsca prawdziwej pokuty i wiary. Bóg zbawił go. Jego życie się zmieniło. Wszystko się zmieniło.

Justin Peters odpowiedział na telefon Costiego i przeprowadził z nim dwu godzinną rozmowę. To był wspaniały czas. Costi opowiedział mu w jaki sposób suwerenny Bóg zbawił go oraz przekonał, że tylko On decyduje o uzdrowieniu i że dzisiaj nie ma już ludzi posiadających dar uzdrowienia na wyłączność. 

Costi jest dziś pasjonatem Prawdy i nieustraszenie wzywa swojego wujka do pokuty, przedstawiając go jako fałszywego nauczyciela i fałszywego proroka.

Justin powiedział mu: „Costi, to jest absolutnie surrealistyczne dla mnie. Nigdy nie powiedziałbym, że przeprowadzę taką rozmowę z kimś o nazwisku Hinn!”.

Costi sam przyznaje, że został wyrwany z ognia:

„Innych zaś ratujcie w bojaźni, wyrywając ich z ognia, mając w nienawiści nawet szatę, która została skalana przez ciało” (Jd 23)

To świadectwo jest ważne z kilku powodów:

Po pierwsze, pokazuje nam, że nawet w tak heretyckim ruchu jak Słowo Wiary (analogicznie może być to Bethel Church czy Hillsong) są ludzie, których należy ratować poselstwem prawdy Ewangelii,

Po drugie, upewnia nas w tym, że cały Ruch Wiary jest wielkim zwiedzeniem szatańskim prowadzącym ludzi prosto do piekła,

Po trzecie, Chrystus jest cenniejszy niż ekskluzywne samochody, willa z basenem i prywatny odrzutowiec,

Po czwarte, dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych,

Po piąte, zbawienie jest dziełem Bożym, gdyż „Zbawienie jest u Pana”.

Tylko Bogu chwała!


czwartek, 30 marca 2017

Każdy chrześcijanin chce widzieć wzrost kościoła. Jezus powiedział wyraźnie zanim wstąpił do Ojca, że Jego naśladowcy staną się Jego świadkami. Jesteśmy wezwani do tego, aby dzielić się dobrą nowiną Ewangelii aż do czasu powrotu naszego Pana. Chcemy, aby nasze kościoły były przepełnione. To jest właściwe. Co jednak kiedy chrześcijańskie wspólnoty w swojej gorliwości ukierunkowanej na pozyskiwania osób niezbawionych, zaczynają stosować extra biblijne metody przyciągające zagubionych?

Zawsze musimy pamiętać, że gorliwy, elokwentny chrześcijański lider może być subtelnym zwodzicielem jeśli on lub ona, miesza prawdę z kłamstwem. To dlatego każdy powinien być gotowy do konfrontacji swojej nauki z Bożym Słowem. Zatem, ci którzy są zwiedzeni (przekonani jednak że trwają w prawdzie) skonfrontowani z biblijną prawdą nie są w stanie dostrzec swojego błędu.

W Księdze Przypowieści Salomona czytamy, że: „Wszystkie drogi człowieka wydają mu się czyste, lecz Pan bada duchy” (Prz 16:2). Aby podkreślić znaczenie tych słów kilka wersetów dalej jesteśmy kolejny raz pouczeni, że: „Niejedna droga zda się człowiekowi prosta, lecz w końcu prowadzi do śmierci” (Prz 16:25)

Biblia wyraźnie ostrzega nas abyśmy zachowali ostrożność w podążaniu za pomysłami ludzkimi, gdyż ludzie za nimi stojący mogą całkowicie ignorować to co Bóg powiedział w swoim Słowie. Inaczej mówiąc, jest wielkim ryzykiem słuchanie tego co mówi człowiek, jeżeli jego przesłanie nie zgadza się z tym co Bóg już powiedział w swoim Słowie.

Dzisiaj istnieje popularny trend pociągający za sobą wielu chrześcijan. Dostrzegli oni, że obecna generacja jest zainteresowana doświadczeniem, a biblijna egzegeza nie robi na nich żadnego wrażenia. Jeśli kościół dostarczy im „chrześcijańskich doświadczeń” wtedy przyciągnie ich uwagę, a chrześcijaństwo będzie się rozszerzać. Dlatego wiele społeczności chrześcijańskich uważa, że to zmysłowe i oparte na doświadczeniach spotkania sakramentalne mogą być skuteczne, a nie biblijne egzegeza.

Jednakże, na podstawie historii kościoła możemy stwierdzić, że taka metoda nie jest żadnym rozwiązaniem. Może ona przyciągnąć tych, którzy poszukują duchowych doświadczeń, które jednak bez biblijnych podstaw są bardzo zwodnicze. Co więcej, jeśli to doświadczenie opiera się na okultyzmie stanowi źródło wielkiego niebezpieczeństwa.

Raz jeszcze Pismo rzuca światło na to co może się wydarzyć kiedy ludzkie pomysły są promowane bez Bożej aprobaty. Jezus powiedział:
„Lecz na próżno mnie czczą, ucząc nauk, które są przykazaniami ludzkimi. Potem przywołał do siebie tłum i powiedział: Słuchajcie i zrozumiejcie”. (Mt 15:9-11)

To bardzo proste: metody zbudowane na pomysłach człowieka mogą być właściwe w ludzkich oczach i jednocześnie być w całkowitej opozycji wobec Jezusa i Jego Słowa. To dlatego musimy być jak Berejczycy którzy „byli szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice; przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają”. (Dz 17:11)

Pamiętaj – czasy ostateczne to okres kiedy zwiedzenie będzie wzrastać w siłę. Oszustwo oznacza, że prawda może być zagrożona. Dziękujmy Bogu za Jego Słowo, które jako jedyne może utrzymać nas na właściwej ścieżce.

Roger Oakland

opracowano na podstawie: http://www.understandthetimes.org/commentary/c169seemsright.shtml

niedziela, 26 marca 2017

Niezastąpionym elementem wzrostu chrześcijańskiego jest regularne czytanie Biblii. Wszyscy co do tego nie mamy najmniejszych wątpliwości. Przynajmniej hipotetycznie. Praktyka życia pokazuje jednak, że systematyczne studiowanie Słowa Bożego oraz przebywanie z Bogiem przy Jego Słowie, stanowi ogromny i niechciany wysiłek. Dla wielu chrześcijan lektura Słowa Bożego nie stanowi absolutnie żadnej wartości, nie mówiąc już o doświadczeniu głębokiej i intymnej relacji ze swoim Stwórcą.

Ostatnio przeczytałem jedną z cudownych myśli Johna Pipera, którą ten adresował do słuchaczy chrześcijańskich seminariów przygotowujących się do służby w kościele:

„Jeśli jest coś, co mogę szczególnie podkreślić, to z pewnością byłoby to:
Wołaj do Boga dniem i nocą, aby On otworzył twoje oczy abyś mógł zobaczyć niesamowite rzeczy w Jego Słowie (Ps 119:18). Inaczej mówiąc, staraj się przeżywać każdą godzinę studiów jako coś ponadnaturalnego. Wszyscy wiedzą, że studia są czymś naturalnym … pracą którą musisz wykonać. Ale jeśli będziesz wołać do Boga, On będzie działał. A Jego praca jest decydująca. Właśnie to czyni różnicę”.

Tak, módl się przed, w czasie i po swoim studium Biblii. To będzie czynić prawdziwą różnicę. Ale o co można się modlić?

David Qaoud podaje nam 9 wskazówek, które mogą być pomocne w czasie lektury Biblii:

1. Módl się, aby Bóg pomógł ci zobaczyć wspaniałe rzeczy w swoim Słowie
2. Módl się, aby Bóg ukazał ci Jezusa
3. Módl się, aby Bóg pomógł ci wzrastać w posłuszeństwie
4. Módl się, aby Bóg ukazał ci twój grzech
5. Módl się, aby Bóg pobudzał twoje emocje i uczucia dla Niego
6. Módl się, aby Bóg przemawiał do ciebie przez swoje Słowo
7. Módl się, aby Bóg pomógł ci zapamiętać Słowo Boże
8. Módl się, aby Bóg pomógł ci wzrastać w miłości do Niego
9. Módl się aby Bóg dał ci możliwość dzielenie się Jego Słowem


środa, 22 marca 2017

„XVII wiek. Do ogarniętej prześladowaniami i przemocą Japonii przybywają dwaj jezuiccy księża, którzy chcą odnaleźć dawnego mentora oraz głosić Słowo Boże.” – krótki opis polskiego dystrybutora filmu.

„Milczenie” to najnowszy film Martina Scorsese, który również wyreżyserował obraz „Ostatnie kuszenie Chrystusa”. W Internecie można znaleźć wiele recenzji napisanych przez chrześcijan, którzy bez żadnych zastrzeżeń polecają tę produkcję.

W Christian Today ukazał się artykuł zatytułowany: „Milczenie – Hollywoodzki dar dla kościoła, który może ocalić twoją wiarę”. Brzmi to dość ironicznie w obliczu głównego przesłania filmu, które jest sprzeczne z prawdziwą wiarą.

„Milczenie” nie jest filmem chrześcijańskim. Nie został wyprodukowany przez chrześcijan i nie ma nic wspólnego z biblijnym chrześcijaństwem. Jeden z dziennikarzy określił „Milczenie” jako „najbardziej katolicki film w karierze Scorsese”. Jest to doskonała ocena. „Milczenie” jest przedstawieniem chrześcijaństwa według Kościoła Katolickiego.

Głównym tematem „Milczenia” jest wyrzeczenie się Chrystusa w momencie prześladowania. W rzeczywistości, ojciec Ferreira, który wyrzekł się swojej wiary i stał się symbolem apostazji, wzywa młodego jezuickiego księdza do podążania jego śladami stwierdzając: „Jeśli Chrystus byłby tutaj to by coś zrobił. Wyrzekłby się wiary. Dla nich. Chrystus na pewno zrobiłby to żeby pomóc tym ludziom”.

Stwierdzenie Ferreiry jest heretycką interpretacją misji Chrystusa. Pan Jezus Chrystus przyszedł aby umrzeć za nasze grzechy.

„Każdego więc, kto mnie wyzna przed ludźmi, i ja wyznam przed moim Ojcem, który jest w niebie. A tego, kto się mnie wyprze przed ludźmi, i ja się wyprę przed moim Ojcem, który jest w niebie” 
(Mt 10:32-33)

W pewnym momencie młody ksiądz słyszy głos mający być głosem samego Jezusa, który zachęca go do odstępstwa: „Postaw na mnie stopę. Rozumiem twój ból. Zostałem zrodzony, by dzielić ból z człowiekiem. To za twój ból niosłem krzyż. Swoim życiem jesteś teraz przy mnie. Postaw stopę”. Podobnie pisze Shūsaku Endō, autor książki na podstawie której został nakręcony film „Milczenie”: „Patrząc na niego smutno, te oczy mówiły: Depcz! Możesz deptać! Ja po to istnieję, żebyście po mnie deptali – nie była to jednak twarz przepełniona majestatem i chwałą, jaką znał z Rzymu, ale zraniona głowa Zbawiciela, który mówi: Zdepcz mnie, zdepcz. Po to w końcu przyszedłem”.

Rodrigues słucha tego głosu i stawia swoją nogę na fumie – „obrazie do deptania”  – podobiźnie Jezusa lub Maryi, którą władze japońskie kazały deptać ludziom podejrzanym o wyznawanie chrześcijaństwa. Następnie były ksiądz podobnie jak ojciec Ferreira stał się buddystą. Warto przypomnieć, że Tomasz Merton, katolicki mistyk i bardzo wpływowa postać w Kościele Katolickim, stwierdził, że modlitwy buddyjskich mnichów są dokładnie takie same jak jego.

Ponadnaturalne objawienie głosu Jezusa Chrystusa było oczywiście zwykłą herezją. Trudno wyobrazić sobie żeby sam Pan zachęcał do podeptania Jego oblicza i wyrzeczenia się wiary tylko po to, żeby zachować swoje życie:

„Jak wam się wydaje, na ileż surowszą karę zasługuje ten, kto by podeptał Syna Bożego i zbezcześcił krew przymierza, przez którą został uświęcony, i znieważył Ducha łaski?” (Hbr 10:29)

Świadectwo Słowa Bożego jest jednoznaczne:

"Kto nie bierze swego krzyża i nie idzie za mną, nie jest mnie godny." (Mt 10:38)

"Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swoje życie z mojego powodu i dla ewangelii, ten je zachowa." (Mk 8:35)

„Milczenie” jest zaprzeczeniem wszystkiego czego Pan Jezus nauczał o prawdziwym uczniostwie i cenie Ewangelii.

Dodatkowo film ten stanowi wyraźną propagandę duchowości kontemplacyjnej. Przez cały czas widzimy wzruszające i przejmujące odniesienia do milczenia Boga. Młody jezuicki ksiądz żyjący ideałem służby, modli się do Boga, który nie oferuje mu nic innego poza milczeniem.

Makoto Fujimura, doradca Scorsese powiedział, że „film nie jest o milczeniu Boga, ale głosem Boga w ciszy”.

Martin Scorsese stwierdził, że główny bohater porzucił swoją wiarę, aby ją odnaleźć. Cały film propaguje zwodniczą idee, że popełnienie apostazji i konwersja na buddyzm w celu uniknięcia męczeństwa jest lepsza aniżeli wierność Chrystusowi.

„Ale oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo swego świadectwa i nie umiłowali swojego życia – aż do śmierci.” 
(Obj 12:11)

Milczenie to prawie trzy godzinna manipulacja emocjonalna. Scorsese przedstawia złego japońskiego inkwizytora prześladującego biednych wieśniaków, w kontraście do młodego jezuickiego księdza który wygląda niczym Mesjasz zostawiający wszystko dla tych, którymi wzgardził ten świat. „Milczenie” to również trzy godzinny obraz ukazujący ogromną słabość „chrześcijaństwa”, które jest tak odmienne od świadectwa apostołów, pierwszego kościoła, czy też współczesnych wierzących, którzy z radością i godnością oddają życie za imię Jezusa.

Co jest dobrą stroną tego filmu? Doskonale ukazuje on kompletną porażkę katolicyzmu, który tylko udaje prawdziwe chrześcijaństwo. W pewnym momencie jezuicki ksiądz stwierdza, że jego parafianie byli spragnieni namacalnych znaków wiary. A więc dawał im co tylko mógł – rozdając paciorki swojego różańca i innych religijnych przedmiotów, które ci ludzie traktowali jak fetysze. Sam ksiądz powiedział: „Obawiam się, że bardziej sobie cenią te nędzne znaki od samej wiary”. Czy nie dokładnie tak samo jest w naszym kraju gdzie ludzie oddają się bałwochwalczemu kultowi obrazów i relikwii, nie mającemu nic wspólnego z prawdziwą wiarą?

Opuszczając swoją pierwszą wioskę, ksiądz Rodrigues stwierdza, że: „Wraz ze śmiercią Garupe [drugi ksiądz który z nim przybył do Japonii] i moją umrze japoński kościół”. Wiara przedstawionych Japończyków była totalnie uzależniona od obecności katolickich księży oraz sakramentów, których tylko oni mogli udzielać. Autor tej produkcji kreuje w widzu obraz nierozłącznego związku pomiędzy wiarą a Kościołem Katolickim jako instytucją niezbędną człowiekowi do zbawienia. Można nawet powiedzieć, że ludzka wiara nie może istnieć bez Kościoła Rzymskokatolickiego. To dokładnie zgadza się z doktryną katolicką. Papież Pius IX w Singulari quadam powiedział: „Jest to prawda wiary, której silnie trzymać się należy, że poza Kościołem apostolskim, rzymskim nikt zbawić się nie może, on bowiem jest jedyną arką zbawienia i kto do niego się nie schroni, zatonie w potopie”. 

To nie jest biblijne chrześcijaństwo. A my, chrześcijanie XXI wieku, żyjący w dobie ekumenicznego szaleństwa, musimy zrozumieć, że dla katolików słowo „ewangelizacja” oznacza nie przyprowadzanie ludzi do Chrystusa, ale do Kościoła Katolickiego. Ojciec Tom Forrest rozmawiając z charyzmatycznymi katolikami powiedział: „Naszym zadaniem jest uczynienie z ludzi tak pełnych i tak ubogaconych chrześcijan, jak tylko możemy, wprowadzając ich do Kościoła Katolickiego. Ewangelizacja więc nie będzie całkowita, ale jedynie częściowa, dopóki nawrócony człowiek nie stanie się członkiem Ciała Chrystusa poprzez przyłączenie go do Kościoła Katolickiego”.

Podstawowym niebezpieczeństwem filmu jest jednak zbudowanie w człowieku przekonania, że można stać się apostatą, wyrzec się wiary i pozostać dzieckiem Boga. Ten zwodniczy film może stanowić fałszywą nadzieję dla niezliczonej rzeczy anemicznych chrześcijan, dając im kłamliwe przekonanie, że można zaprzeć się Chrystusa pod presją prześladowań.

W filmie Martina Scorsese nie ma Ewangelii. Nie ma poselstwa Dobrej Nowiny. Nie ma nic, co mogłoby dać człowiekowi nadzieję na życie wieczne.
Podsumowując, należy powiedzieć, że zaufanie jakiemukolwiek systemowi religijnych uczynków jest równoznaczne z zaufaniem człowiekowi. Musimy pokutować z takiego myślenia i uwierzyć w Jezusa Chrystusa, którego Bóg wskrzesił z umarłych. Święty Paweł napisał:

„Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz" 
(Rz 10:9).

Naszych katolickich przyjaciół, zachęcamy do zapoznania się z tekstem, „Co każdy katolik musi usłyszeć o Ewangelii Jezusa Chrystusa”, do którego link podajemy poniżej. 



Co każdy katolik musi usłyszeć o Ewangelii Jezusa Chrystusa