5sola.pl

Soli Deo Gloria

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie chrześcijańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie chrześcijańskie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 marca 2017

Boża suwerenność jest wspaniałą rzeczywistością.

Być może ta prawda nie wydała Ci się tak wspaniała, kiedy pierwszy raz się z nią spotkałeś. Gdy nasza upadła natura słyszy, że to nie my jesteśmy tymi, którzy wszystko kontrolują, to naturalną reakcją jest zaciśnięcie pięści wokół naszej woli i ani myśl, żeby się poddać. Ludzie zwykli lubić ideę, że to my jesteśmy kapitanami naszego losu. Tego typu motywacyjne nastawienie być może wypełni po brzegi sale, w których odbywają się kursy samopomocy. Ale prędzej czy później (szczęśliwie – prędzej), zobaczymy jak puste to wszystko jest. Bo to nie my jesteśmy u władzy – i to jest dobra wiadomość!

Jakikolwiek pokój czy nadzieja, którą mamy w tej chwili w naszym życiu może jedynie wynikać z faktu, że Bóg jest po prostu Bogiem, że to On jest Panem i Suwerenem wszystkich rzeczy. W tym stwierdzeniu kryje się pewna cudowność na przyszłość. Boża suwerenność, jak to ujął pewnego razu pastor John Piper, nie jest jedynie teologicznym problemem dotyczącym przeszłości, lecz również (a może przede wszystkim) nadzieją na jutro.

Boża suwerenność oznacza, że dobro, które zaplanował dla swoich dzieci, nie zostanie powstrzymane. A to oznacza, że możemy stanąć twarzą w twarz ze wszystkim, co nas spotka. Wszelkie Boże obietnice względem nas zostaną wypełnione. Wracając do pastora Pipera, w swoim kazaniu „Jezus w obliczu naszej niemocy” wymienia on dziewięć takich obietnic.

Przez krew swojego Syna, Bóg niezawodnie przyrzekł, że …

1. Zaspokoi każdą moją potrzebę według swego bogactwa w chwale, w Chrystusie Jezusie (Filipian 4:19)
2. Jego moc udoskonali się w mojej słabości (2 Koryntian 12:9)
3. Wzmocni nas, ześle nam pomoc, wesprze nas prawicą swej sprawiedliwości (Izajasza 41:10)
4. Nie porzuci mnie ani nie opuści (Hebrajczyków 13:5)
5. Nie dopuści, żeby spotkała mnie jakakolwiek próba przekraczająca ludzkie siły (1 Koryntian 10:13)
6. Wraz z krwią swojego Syna, zabierze żądło z mojej śmierci (1 Koryntian 15:55)
7. Sprawi, że powstanę z martwych jako niezniszczalny (1 Koryntian 15:52)
8. Przekształci nasze upadłe ciała, nada im postać taką, jaką ma Jego ciało w chwale – uczyni to tą mocą, którą również wszystko inne może sobie poddać (Filipian 3:21)
9. Wszystko to uczyni względem nas, bo może wszystko i żaden Jego zamysł nie jest dla Niego zbyt trudny (Joba 42:2).

Jonathan Parnell
Tłumaczył: Miszael
Źródło: http://www.desiringgod.org/articles/9-reasons-you-can-face-anything


środa, 8 marca 2017

Martyn Lloyd Jones dzieląc się swoim ogromnym doświadczeniem kaznodziejskim powiedział do swoich słuchaczy: „Pozwólcie, że zakończę opowiadając wam o najbardziej niesamowitym doświadczeniu, jakie kiedykolwiek przeżyłem. Właściwie miało ono miejsce podczas modlitwy, a nie zwiastowania. Kiedy mieszkałem w południowej Walii, poznałem pewnego poczciwego człowieka, który nawrócił się z życia pełnego grzechu i został wspaniałym chrześcijaninem.

Niestety później z wielu powodów odstąpił od wiary i pogrążył się w nieprawości. Opuścił swoją żonę i dzieci i rozpoczął nowe życie z kobietą bardzo marnej reputacji. Przeprowadzili się razem do Londynu i żyli w grzechu. Po tym jak roztrwonił cały swój majątek, człowiek ten wrócił do domu i okłamując żonę, wyłudził od niej kolejne pieniądze. Dom, w którym mieszali z rodziną był własnością ich obojga, ale on przepisał go wyłącznie na siebie. Później sprzedał go, aby uzyskać pieniądze, a następnie wyjechał do „dalekiego kraju” i żył w strasznym grzechu.

Kiedy skończyły mu się pieniądze, jego nowa partnerka zdecydowała się go porzucić. Był tak zrozpaczony i nieszczęśliwy, że postanowił popełnić samobójstwo, wierząc, że Bóg uzna jego szczerą skruchę i wybaczy mu ten postępek. Nie mógł jednak wybaczyć sam sobie i nie czuł się na siłach, aby znowu stanąć przed swoją rodziną. Udał się więc na most Westminster z silnym postanowieniem rzucenia się do Tamizy. 

Kiedy już się tam znalazł, Big Ben wybił 18.30. Wtedy w jego głowie pojawiła się nagła myśl: „Zapewne teraz wchodzi on (czyli ja) na kazalnicę w czasie wieczornego nabożeństwa”. Zdecydował więc, że zanim położy kres swojemu życiu, chciałby jeszcze raz mnie posłuchać. W niespełna sześć minut znalazł się w Westminster Chapel [kościół w centrum Londynu -przyp.], wszedł przez drzwi frontowe i kiedy wchodził po schodach na galerię usłyszał słowa: „Boże zmiłuj się nad odstępcą”. 

Wypowiedziałem tę prośbę w swej modlitwie i były to pierwsze słowa, jakie usłyszał ten człowiek. W jednej chwili zrozumiał swoją sytuację i później nie tylko powrócił do wiary, ale został nawet starszym zboru na przedmieściach Londynu, gdzie przez wiele lat pełnił wspaniałą służbę.
Co to znaczy? To, że znajdujemy się w rękach Boga i dlatego wszystko może się zdarzyć. „Bo u Boga żadna rzecz nie jest niemożliwa”. „Proście Boga o wielkie rzeczy” – mówił William Carey, „spodziewajcie się wielkich rzeczy od Boga”, a On będzie was prowadził od jednej niespodzianki do drugiej”.